wtorek, 23 sierpnia 2011

9 - Fiodor Dostojewski

Pomyślałam sobie, że w tytułach umieszczę kim/czym się danego dnia inspiruję, by nie zaczynać każdej notki od "dziś zainspirowało mnie... ".
 

Braku Boga nie sposób zastąpić miłością do ludzkości, albowiem człowiek natychmiast zapyta: dlaczego mam kochać ludzkość?
— Fiodor Dostojewski
 

Te słowa nasuwają mi się, gdy słyszę ludzi, którzy uważają, że: "grunt to być dobrym człowiekiem". Przepraszam, ale szlag mnie trafia jak to słyszę. Ludziom się zdarza być dobrymi, im się to zdarza. Bo czym jest Dobro, Miłość? Jest to sam Bóg. Jak być bez Boga dobrym?

Dlaczego mam kochać ludzkość?
Zaznaczam, że to jest moja prywatna odpowiedź. ;) Kocham ludzkość, bo kocha ją Bóg, który mnie umiłował ponad wszystko. Chce się zbliżać do Niego m.in. przez kochanie innych. On dał swojego Jedynego Syna za mnie, za mnie konkretnie.. Dla mnie to jest tak niesamowite, że jak już to wiem to nie mam innej możliwości niż ta by Go kochać na maksa, całą sobą.
Chciałabym, by każdy z czytających może ponownie, a może po raz pierwszy w życiu uświadomił sobie Wielką Bożą Miłość, która ze wszystkich stron nas ogarnia, mówi do nas przez ludzi, przez piękną przyrodę, czy też bezpośrednio w ciszy naszych pokoi. :)

sobota, 20 sierpnia 2011

8

Dziś inspiracją dla mnie jest jeden demotywator. Zawarty jest w nim bardzo trafna myśl "Raz na jakiś czas w naszym życiu pojawiają się ludzie, po których musimy sprzątać latami".
Często nikt oprócz nas samych nie wie jak wielki to był bałagan, że jakikolwiek bałagan powstał. Jestem skłonna stwierdzić, że są ludzie po których nie da się raz na zawsze posprzątać. Zawsze jakieś kłębki kurzu zostają, wtedy zamiatamy je pod dywan. Wychodzą one w najmniej oczekiwanych i najmniej stosownych momentach. Zdarzają się nam (a przynajmniej mi) pragnienia by ten bałagan powrócił, by te osoby, by Ci dawni przyjaciele, dawne uczucia powróciły. Mimo całego wyrządzonego sobie zła, manipulowania, wzajemnych nieporozumień chciałoby się poprosić złotą rybkę, by spełniła to jedno życzenie, by w tej sprawie było tak jak dawniej. Niestety nic nie będzie jak dawniej, wszystko się zmienia w zatrważającym tempie, ucieka.. Trzeba żyć dalej, czerpać jak najwięcej z tych przeróżnych często bolesnych doświadczeń. I chyba modlić się by osoby potrafiące w ciągu minuty przewrócić nam życie do góry nogami więcej w naszym życiu nie mieszały, nie pojawiały się, bo już samą swoją obecnością potrafią nieźle namieszać.
Życzę wszystkim spokoju ducha i umiejętności zachowania zimnej krwi na wypadek powrotu duchów przeszłości ;)

piątek, 19 sierpnia 2011

7

Dziś zainspiruję się fragmentem dzisiejszego czytania z Mszy Świętej. Na początku nakreślę krótko sytuację z z dzisiejszego pierwszego czytania, na którym się oprę. Noemi straciła dwóch synów. Każdy z nich pozostawił po sobie żonę - były one Moabitkami, cudzoziemkami; Orpa i Rut. Orpa wróciła do swojej rodziny, natomiast Rut została przy Noemi. Wypowiedziała ona niesamowite słowa pełne miłości:„Nie nalegaj na mnie, abym opuściła ciebie i abym odeszła od ciebie, gdyż gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę, gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam, twój naród będzie moim narodem, a twój Bóg będzie moim Bogiem”.
Jak się zakończyła ich historia? Polecam przeczytanie księgi Rut.
W tym fragmencie zwróciło moją uwagę to pełne zaufanie i oddanie drugiemu człowiekowi. Wyżej przytoczone słowa mogłyby posłużyć za dobry element przysięgi małżeńskiej. Pełne zaufanie, oddanie, jedność. "gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę" Pomyślmy jak w naszym współczesnym świecie jest to realizowane. Wielu ludzi, przyjaciół czy też par chce iść razem przez życie, lecz w praktyce jakże często bywa że każdy chce iść w swoim kierunku, po swojemu. Liczymy na postawę drugiej strony, że to ona będzie się dla nas poświęcać. Nie przechodzi nam przez myśl, żebyśmy my cokolwiek poświęcali. Druga strona też może się nie chcieć poświęcać i koło się zamyka. Tak wiele rzeczy wokół nas jest nietrwałych, bo jesteśmy nastawieni na siebie, na branie. Przytoczę tu chyba najpiękniejszą definicję miłości, którą poznałam w Ruchu Światło-Życie. 
Miłość polega na posiadaniu siebie w dawaniu siebie. 
Te zdanie można rozważać godzinami- do czego zachęcam ;)  Im bardziej komuś dajesz z siebie co najlepsze: czas, swoje talenty, wsparcie, przyjaźń itd. nie oczekując niczego w zamian , tym bardziej posiadasz siebie, wiesz kim jesteś. Dobro i szczęście są jedynymi rzeczami, którymi dzieląc się z innymi jednocześnie je mnożysz.
Życzę Wam (sobie samej też ;) )  odkrywania samego siebie w dawaniu siebie innym! :)

środa, 17 sierpnia 2011

6

Ucieczka nie jest rozwiązaniem. To zdanie przychodzi mi coraz częściej do głowy po powrocie z moich 15dniowych rekolekcji ONŻ 3 stopnia. Tak, tak, najwyższy level choć im bardziej w to się zagłębiam, tym szersze pokłady niewiedzy odkrywam w sobie.
Wracając do głównej myśli. Przez te dni uświadomiłam sobie wiele spraw m.in. to, gdy w naszym życiu robi się bardzo źle, że pozornie nic nie da się zmienić, uratować.. to nie można się poddawać przenigdy. W tej całej naszej walce o przeróżne rzeczy: o przyjaźń, o miłość, o niezatracenie poczucia własnej wartości, w tym nie jesteśmy sami. Szukajmy w nas pokładów siły, choćby nie wiem jak bylibyśmy wyczerpani. Licząc jedynie na własne siły -przegramy. Na kogo najlepiej liczyć? Na Boga. Wiem, że niektórym to wydaje się po prostu śmieszne. że co niby Bóg ma do mojego chronicznego zmęczenia i innych problemów? Dla mnie On jest tak niesamowitym źródłem mocy, z którego raz korzystając będziemy chcieli korzystać zawsze.. takie pozytywnie uzależniające źródło miłości i szczęścia, które znajdziemy w Jego obecności. Konkretne rady znajdujące się w Jego Słowie.
Nie mówię tego, jako hura optymistka, której wszystko się dobrze układa, bo tak nie jest. Boję się o swoje zdrowie, o przyszłość relacji z różnymi ludźmi. Może się trochę zmienić. Nie będę już mogła pływać swoim ulubionym stylem-żabką a uwielbiam pływać. Teraz siedzę i się ze stresu trzęsę, ale wiem że z tego cholernego poplątania musi być jakieś wyjście, że Bóg mi pomoże jeśli mu zaufam. Wiem, że tak będzie mimo, że w tej chwili tego nie czuję. Nie muszę tego czuć. Bóg nie jest jakimś zapachem, by go czuć;)