sobota, 21 sierpnia 2010
3
Niektórzy zastanawiają się jak 17 dni może odmienić całe życie człowieka.. oj może. :) uwielbiam to w rekolekcjach, że prawie każdego wydarzyło się coś co zmieniało mój sposób myślenia i tak sobie myślę, że dla Boga nie ma sytuacji beznadziejnych. Ja jeszcze przed wyjazdem chciałam przejść do kościoła protestanckiego.. byłam tego pewna no na 90% (nawet za cenę poświęcenia wszelkich kontaktów z rodziną. w głowie huczały mi słowa Jezusa o pługu.. by nie oglądać się za siebie) ale stwierdziłam "Dobra, Boże to ja dam Ci szansę. Masz 17 dni na to żeby mnie zatrzymać u katolików" i zatrzymał ku mojemu wielkiemu zdziwieniu. mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Dzisiaj właśnie odebrałam zamówioną przez internet książkę "W domu najlepiej" napisaną przez małżeństwo byłych protestantów, którzy przeszli na katolicyzm. Rzadko się trafiają książki, które mnie jakoś wciągają, ale dzisiaj ponad 100 stron chłonęłam, czytałam niemalże jednym tchem. Poczułam, że w historii tych ludzi jest po części i moja historia. Zobaczę czy nadal będę tam trochę siebie odnajdywać, muszę czytać dalej :)
Dobra chyba na dzisiaj to tyle:) Nie mam już więcej pomysłów;) i publicznie obiecuje pisać częściej :))
piątek, 4 czerwca 2010
2.1
2
On stworzył świat. Świat miał być dobry w zamyśle Boga. Tylko człowiek wszystko popsuł. Potem konsekwencje. Wygnanie z raju. Potem pierwsze morderstwo. Ludzkość moralnie upadła. Skąd my to znamy? ;/ Ale znalazł się jeden prawy człowiek, Noe. Ten co wybudował arkę na którą zabrał swoją rodzinę i zwierzęta. Co sąsiedzi musieli o nim myśleć gdy budował arkę? Zgłupiał. Ale on zaufał Bogu. Uwierzył Mu na słowo. Samej mi ciężko wierzyć ludziom na słowo. Muszę mieć coś na papierze albo udowodnione albo duże zaufanie do tego człowieka, które ciężko zdobyć. Właśnie. Noe ufał. Miał on trzech synów Sema, Chama i Jafeta. Bóg wybrał Sema. Z jego potomków pochodzi Abraham ojciec narodu, z którego potem pochodził Jezus. Bóg już wtedy sobie wymyślił, opracował plan skąd będzie pochodził Jezus. A przecież to było tyle lat przed Chrystusem..
Powołanie Abrahama jest wg mnie dość ciekawą sprawą. Tak naprawdę nie miał wyjścia;) Co za normalny człowiek odrzuciłby taką propozycję?
Rdz 12:1-3
1. Pan rzekł do Abrama: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę.
2. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem.
3. Będę błogosławił tym, którzy ciebie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi.
(BT)
Bóg jest specjalistą od składania propozycji z kategorii "te nie do odrzucenia". Być ojcem wielkiego narodu, któremu sprzyja Bóg. Super. Kto by nie chciał? Abraham miał żonę Sarę, która była jego przyrodnią siostrą. Abraham to przyjął. Zwinął manatki i szedł tam, gdzie mu Bóg powiedział oraz budował ołtarze na cześć Pana.
Czasem sobie myślę.. zaufać Bogu, spoko. Rzucić się na głęboką wodę. Ok. przecież nic nie mam do stracenia. Tylko czasem to przeczy logice. Jak u Abrahama. Ożenił się ze swoją piękną przyrodnią siostrą (mieli wspólnego ojca Teracha) , która była bezpłodna. W tamtych czasach kobieta bezpłodna w społeczeństwie nic nie była warta a jednak Abraham z nią był. Właśnie , co za paradoks. Bezpłodna żona a Abraham miał być ojcem wielkiego narodu. Niby jak? Ale o tym jutro.