czwartek, 1 września 2011

10- Decyzje.

Nastąpiła mała przerwa w pisaniu. Brak weny a jak już się pojawiała to milion rzeczy było ważniejszych niż owa inspiracja :) ach.. Ciężko jest być artystą w dzisiejszych czasach ;p
Dzisiaj będzie o szeroko pojętych decyzjach, tych życiowych i tych bardziej codziennych.
Bez dłuższego, starannego przemyślenia możemy być pewnymi bohaterami demotywatora, który dziś przykuł moją uwagę.
"Dlaczego zawsze mając wybór dokonujemy najgorszych decyzji z przekonaniem, że lepiej postanowić nie można."
Bardzo znane jest określenie "wybieram mniejsze zło". Według mnie zawsze pośród miliona opcji, tych dla nas złych możliwości zawsze znajdzie się ta dobra. Początkowo wszystko nam się wydaje złe i w którąkolwiek byśmy nie poszli napotykamy ścianę, na coś czego nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Pytanie na ile jesteśmy stanie wyjść z siebie, swojego JA szczelnie odgrodzonego od wszelkich niedogodności, unikające trudności, przeszkód. Gdy pojawiają się przeszkody często uważamy, że już nic nie jesteśmy w stanie zrobić, sytuacja bez wyjścia i się zwyczajnie poddajemy. Szukajmy dobrych rozwiązań, nie dla nas samych, ale tak obiektywnie. Trzeba niezłego wstrząsu by stanąć obok całej sytuacji, jakby to nie było nasze życie. Często wstrząsu doznajemy mocno się zdarzając ze ścianą, murem obojętności. Ktoś czasem nas musi puknąć w ten głupi łeb, który jest skołowany zbyt dużą ilością informacji, a przede wszystkim emocji. Nie da rady nie angażować się emocjonalnie w sprawy, które nas mocno dotyczą i obchodzą.
W głębi duszy wiemy, która decyzja jest właściwa. Oglądałam dziś "Chirurgów". Jedna z lekarek ma czerniaka z przerzutami, guza w mózgu. Miała do wyboru: terapię lekami, które nie dają żadnej gwarancji albo czekać na śmierć albo poddać się operacji która może ją uratować lub sprawić, że będzie warzywem. Zgodziła się na operację. Podjęła już decyzję wcześniej, gdy postanowiła walczyć z chorobą z całych sił. Kiedy stajemy przed ważnym wyborem, spójrzmy wstecz... przeanalizujmy nasze wcześniejsze działanie, może już wtedy podjęliśmy decyzję dotyczącą naszych dzisiejszych wyborów. Wtedy nasz dzisiejszy wybór staje się naturalną konsekwencją wcześniejszych, które możemy na chłodno ocenić, dzięki perspektywie czasu.
Odwagi! :) dziś rozwiązała się moja rodzinna sprawa, gdzie wydawało się, że nic nie da się zrobić. Teraz wystarczy odrobina dobrej woli osób zainteresowanych (a o to nietrudno) i będzie bajka! :)
(Jezus) rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębie i zarzuć sieci na połów”.
A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”.
Nie bójmy się odważnych decyzji, jeśli wiemy, że są w pełni dobre i nie pełnią rolę "mniejszego zła". Zło zawsze jest złem. Koniec kropka. ;)